Mój brat miał rok temu fascykulacje ciała (głównie łydki, ramiona, plecy). Był bardzo zestresowany i pewny tego, że ma SM (oprócz tego objawy podobne jak u mnie - drętwienia, mrowienia, mioklonie, bóle mięśniowe). W końcu (po odwiedzeniu setki lekarzy i zrobieniu dziesiątek badań) postanowił, że czas skończyć z tą paranoją. Przestał czytać na internecie o chorobach, chodzić po lekarzach itp. Zrozumiał, że problem leży w głowie. Wziął się za siebie i wszystkie dolegliwości (oprócz pojedynczych miokloni) mu minęły. Czyli jest jakaś szansa na to cholerstwo 
Dodam jeszcze, że fascykulacje trwały u niego kilka miesięcy.

Dodam jeszcze, że fascykulacje trwały u niego kilka miesięcy.
